sobota, 5 czerwca 2010

Piękną mamy jesień tej wiosny

Przyszedł czerwiec, a z nim długo oczekiwana wiosna. Lepiej późno, niż wcale. Część z nas zaczyna dopiero kompletować wiosenno-letnią garderobę. Jednak jak co roku wraz z początkiem wiosny zarówno projektanci jak i sieciówki przedstawiają nam swoje propozycje na nadchodzący, jesienno-zimowy sezon. Tym razem bardziej szczegółowo wezmę pod lupę trendy w modzie męskiej.


W najnowszym, letnim wydaniu magazynu '10 Men' można podziwiać męską kolekcję fall/winter 2010 domu mody LOUIS VUITTON. „Powrót mężczyzny Louis Vuitton” zapowiada się całkiem ciekawie. Projektanci zrezygnowali z krzykliwych, neonowych kolorów oraz przerysowanych, czasem trochę balowych krojów na rzecz prostego, dandyskiego stylu. Wyraźnie da się zauważyć kilka elementów przemyconych z poprzednich sezonów jak na przykład pikowania, dwurzędowe marynarki i płaszcze czy grube dzianiny. Styl mężczyzny Vuittona jest bardzo prosty, niekiedy nawet trochę ascetyczny, co wcale nie umniejsza kolekcji. Nareszcie mamy powrót prawdziwego mężczyzny, korzystającego w pełni ze wszystkich dostępnych mu elementów ubioru, który (i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości) w każdej odsłonie mężczyzną pozostaje. Metroseksualnym chłopcom mówimy stanowcze i zdecydowane NIE!
Autorem zdjęć najnowszej kolekcji Louis Vuitton jest Jason Kibbler, zaś stylizację do poniższych zdjęć stworzył David Vandewal.


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


W tyle nie pozostają również sieciówki. Jesienna propozycja H&M dla panów w pełni nawiązuje do koncepcji klasycznego mężczyzny, podrasowanego odrobinę futurystycznymi elementami. Największa europejska sieciówka odwołuje się nie tylko do dandyskiego stylu, któremu hołduje teraz wiernie marka Vuitton. H&M sięga trochę dalej w przeszłość, powracając do stylu mężczyzny – wojownika, zdobywcy. Jakby się dobrze przyjrzeć, można wyraźnie zauważyć inspirację pierwszymi kolekcjami Yohji Yamamoto, który potrafił w sposób niemal perfekcyjny przedstawić kanciastymi krojami strój dawnych samurajów. Projektanci H&M postanowili również przemycić kilka stylistycznych elementów z poprzednich sezonów. Zamiłowanie do wszędobylskiej kratki, marynarskich motywów, długich chust i szali oraz wysokich butów odzwierciedla właśnie najnowsza kolekcja.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


Przeglądając namiętnie sriliony modowych blogów coraz częściej natrafiam na bardzo ciekawy element zwany „body jewellery” oraz wszelkie zdobienia ubioru mające na celu właśnie takie cacka imitować. Pomysł jest naprawdę godny polecenia, wszak niektóre z tych świecidełek mogłyby swobodnie tworzyć samodzielny element ubioru, chociażby na kanwie zwykłego t-shirta. Poniżej znajdziecie kilka bardzo ciekawych, wyszperanych przeze mnie propozycji. Osobiście bardzo mi się podoba, a co za tym idzie zaczynam molestować coraz częściej wuja Google'a, celem znalezienia czegoś dla siebie ;) A Wy, co o tym sądzicie?

Image Hosted by ImageShack.us



Image Hosted by ImageShack.us
Project: Anne-Sofie Madsen



Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us




Project: CARNI (fall/winter 2010)
Photos & video by: Katja Hentschel


piątek, 4 czerwca 2010

Bo to wszystko przez ten weekend

Jest weekend. Długi weekend. Czyli najbardziej znienawidzona rzecz na świecie zaraz po żałobach narodowych. Ludzi nie ma nigdzie. Nie ma ich na necie, nie ma też na mieście, nigdzie ich nie ma. A jak wszystkim wiadomo ja bez ludzi nie potrafię egzystować. Poza tym znowu miałem Wam spłodzić jakąś soczystą, wulgarną i prześmiewczą notkę, ale zmęczyło mnie oglądanie kilku zaległych odcinków 'Supermodels', więc jeszcze sobie poczekacie. Dodam jeszcze, że nie palę tytoniu od jakichś 80 godzin (ostatni rekord trwał 44 godziny) i jest mi z tym źle. Wszelkie próby wkurwienia mnie w najbliższym czasie mogą okazać się udane. Idę spać... ave.

Image Hosted by ImageShack.us




No i coś na poprawienie humoru:




No i jeszcze tylko 3 dni do premiery:




środa, 2 czerwca 2010

Sto pięćdziesiąty drugi dzień roku

Był wczoraj. Z racji tego, że po powrocie głowa zaczęła mnie niemiłosiernie napierdalać, notkę wczorajszą przedstawiam dopiero dziś. Dzieckiem przestałem być dosyć wcześnie. Przynajmniej takim mentalnym. Zresztą od zawsze wydawało mi się, że jestem traktowany jak ktoś starszy (co wcale nie znaczy lepszy). W wieku sześciu lat rodzice uświadomili mi, że Święty Mikołaj to jest mega ściema. Do dziś się po tym nie pozbierałem. Płakałem przez dwa tygodnie, prawie w ogóle nie odzywając się do nich. W sumie to sam nie wiem dlaczego, skoro prezenty i tak przychodziły co roku, tyle że już bez tej całej przebierankowej szopki. A może właśnie ten performance liczył się dla mnie bardziej niż jakikolwiek prezencik? Nie wiem.

Następnie w wieku siedmiu lat jakimś cudem trafiłem do chuj wie jakiej grupy tanecznej z 15-18latkami. O ironio dogadywałem się z nimi milion razy lepiej, niż z rówieśnikami - co pozostało mi po dziś dzień. Na podwórku miałem tylko starszych kolegów. No i w rodzinie byłem najmłodszy, a co za tym idzie przebywałem cały czas ze starszymi od siebie ludźmi.

W wieku ośmiu lat zapaliłem pierwszego w życiu papierosa, zaś od 15 roku życia palę nałogowo. W tym samym czasie zdecydowałem się na swój pierwszy piercing - oczywiście bez wiedzy i zgody rodziców... (Ciekawie było jak się matka dowiedziała ... ;p ). Później pierwsza miłość (starsza ode mnie o 5 lat), druga miłość o 4 lata, trzecia o 7 lat, czwarta o 3 lata... itd.

A co się działo dalej? Tego nie powiem - jestem zbyt trzeźwy na to ;) Może później ;)
Po co to piszę? Bo ktoś pytał na priv. Dlaczego dziś? Bo wczoraj był dzień dziecka, którego nie obchodzę już od kilku lat. Z własnej, nieprzymuszonej woli pozbawiłem się tej 'przyjemności'. Jednak co roku nachodzą mnie tego dnia refleksje. Wiele refleksji. Dziwne, że nie dzieję się to w dzień moich urodzin, który wypada niecałe 2 miechy wcześniej... Zaczynam już pierdolić więc skończę ;) Na koniec podzielę się z Wami moimi kurewsko kompromitującymi fotami z dzieciństwa, które właśnie tego dnia (co roku) przeglądam. Tak, można się śmiać! ;)


Image Hosted by ImageShack.us
Tu chyba miałem roczek.


Image Hosted by ImageShack.us
A tu chyba dwa.


Image Hosted by ImageShack.us
Od najmłodszych lat moja prezencja była nienaganna.


Image Hosted by ImageShack.us
Wykazywałem również zainteresowanie szeroko pojętą rekreacją.


Image Hosted by ImageShack.us
Oraz wszelkimi występami na żywo ;)




Aaaa no i byłbym zapomniał ;) Recenzję z Seksu napiszę jutro. Można się jedynie domyślać, że widzowie największy ubaw mieli z moich komentarzy niż z samego filmu....

No i jeszcze chciałbym gorąco podziękować mojej kochanej Elucie, za wspaniały prezencik w postaci przepięknej płyty, której słucham non stop od wczoraj! Eluta - jesteś wielka! :* Jest to najnowsza płyta Matthew Herberta pt. "ONE ONE". Cudownie się jej słucha pomimo tego, że nienawidzę wolnych ballad, które powinno się puszczać tylko na pogrzebach ;) No i koniecznie muszę dodać, że nienawidzę mojej własnej, rodzonej matki! Wiedząc, że jestem na diecie, kupiła mi m.in. wór słodyczy. Dzięki mamo ;] ave.

Image Hosted by ImageShack.us

Matthew Herbert - "Leipzig":



Matthew Herbert - "Dublin":



Matthew Herbert - "Manchester":




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...